Resztę popołudnia przechadzałem się po domu niczym duch. Zaczynałem zadania, a potem je porzucałem, a moje myśli nieustannie wracały do tego przeciągłego westchnienia po drugiej stronie słuchawki. Tego wieczoru ogarnął mnie niepokój i podjąłem decyzję bez namysłu: zarezerwowałem lot, żeby ją odwiedzić następnego ranka. Wpisałem swoje dane na ekranie laptopa, lekko drżąc rękami. Nie powiedziałem jej, że przyjadę. Znałem jej osobowość; gdybym zadzwonił, zapewniłaby mnie, że wszystko jest w porządku i że nie muszę się o nic martwić. Za wszelką cenę chciałem uniknąć poczucia, że jest ze mną coś nie tak, ani żeby prosta, czuła chwila stała się czymś uciążliwym czy przytłaczającym. Nie chodziło o żądanie odpowiedzi, chodziło o bliskość z nią. Spakowałem walizkę w kilka minut, napędzany niewidzialną potrzebą. Tej nocy spałem bardzo mało, wpatrując się w sufit mojej ciemnej sypialni, czekając, aż budzik w końcu da mi pozwolenie na wyjście.
Podróż rozpoczęła się o świcie, jeszcze przed wschodem słońca. Zimne poranne powietrze uderzyło mnie w twarz, gdy wsiadałam do taksówki. Lot i jazda na kampus minęły jak z bicza strzelił. Wpatrywałam się w chmury pode mną, kompletnie tracąc poczucie czasu, a moje myśli skupiły się na nim. Musiałam go zobaczyć, choćby na chwilę, na własne oczy i upewnić się, że wszystko jest w porządku. Kiedy taksówka wysadziła mnie przed jego budynkiem, wzięłam głęboki oddech. Kampus tętnił życiem; młodzi ludzie przechodzili obok niego, śmiejąc się i niosąc plecaki. Następnego dnia znalazłam się na słabo oświetlonym korytarzu przed jego pokojem w akademiku, nagle znacznie bardziej zdenerwowana, niż się spodziewałam. Usłyszałam stłumione głosy i cichy dźwięk radia z sąsiedniego pokoju. Zawahałam się przez chwilę, zanim stuknęłam w drewno. Czy będzie zły? Czy przekroczyłam jego uprawnienia? Kiedy drzwi się otworzyły, jego współlokator był zaskoczony moim widokiem, jakby wiedział, że moja niespodziewana wizyta znaczy dla niego więcej, niż sugerował mój przyjazny uśmiech. Trzymał w dłoni myjkę i spojrzał na mnie, a potem na korytarz, jakby oceniając sytuację. Spojrzał na mnie pytająco, dostrzegając niepokój w moich oczach, po czym powoli skinął głową.
ciąg dalszy na następnej stronie