Po raz pierwszy od rozpadu mojego małżeństwa poczułam wreszcie, że moje życie odzyskuje stabilizację. Zniknięcie córki i maleństwa, które po niej zostało, zburzyło wszelkie moje przekonania.
Po rozwodzie przysięgłam sobie, że nigdy więcej nie zaufam mężczyźnie.
Może to zabrzmieć trudno, ale po 14 latach z Donaldem czułam, że mam prawo tak się czuć. Mój były mąż przekonywał mnie, że jego obietnice są przekonujące, aż pewnego dnia przestał je dotrzymywać.
Kiedy przeprowadził się kilka stanów dalej i nasza córka dzwoniła coraz rzadziej, przygotowywałam się na to rozczarowanie już od lat.
Potem zostałyśmy tylko ja i Ava.