Moja córka błagała mnie, żebym nie pozwoliła mojemu nowemu chłopakowi zamieszkać ze mną – tydzień po jego zniknięciu dyrektor zadzwonił i powiedział: „Zostawiła ci coś w szafce”.

Po raz pierwszy od rozpadu mojego małżeństwa poczułam wreszcie, że moje życie odzyskuje stabilizację. Zniknięcie córki i maleństwa, które po niej zostało, zburzyło wszelkie moje przekonania.
Po rozwodzie przysięgłam sobie, że nigdy więcej nie zaufam mężczyźnie.

Może to zabrzmieć trudno, ale po 14 latach z Donaldem czułam, że mam prawo tak się czuć. Mój były mąż przekonywał mnie, że jego obietnice są przekonujące, aż pewnego dnia przestał je dotrzymywać.

Kiedy przeprowadził się kilka stanów dalej i nasza córka dzwoniła coraz rzadziej, przygotowywałam się na to rozczarowanie już od lat.

Potem zostałyśmy tylko ja i Ava.