Wszystkie są oznaczone w ten sam sposób.
Matka.
Nawet nie zauważyłam, że mój mąż stoi za mną.
„Wróciłeś” – powiedział cicho.
Odwróciłam się do niego. Wyglądał na wyczerpanego – jego oczy były puste, a ramiona zgarbione, jakby nie spał od kilku dni.
„Co… co to wszystko znaczy?” – wyszeptałam.
Nie odpowiedział od razu.
Zamiast tego poszedł za mną korytarzem do małej sypialni na końcu.
Moje kroki zwolniły, gdy zobaczyłem w środku rozstawione łóżko szpitalne.
Maszyny cicho brzęczały. Rury wiły się po kocach.
I tam był.
Mój pasierb.
Tak blado.
Znacznie szczuplejszy niż wcześniej.
Obok łóżka stał plastikowy pojemnik wypełniony małymi, złożonymi papierowymi gwiazdkami.
Mój mąż podniósł jedną i włożył mi ją do ręki.
„Robi to za każdym razem, gdy ból staje się silny” – powiedział.
Spojrzałem na delikatną gwiazdę, starannie złożoną z jasnoniebieskiego papieru.
„Myśli, że jeśli zarobi tysiąc” – kontynuował cicho mój mąż – „powiesz, że