Mężczyzna usiadł naprzeciwko niej i wpatrywał się w nią.
W jego twarzy nie było nic groźnego. Wyraz twarzy był spokojny, niemal nieprzenikniony. Jednak jego spojrzenie nigdy nie drgnęło, nigdy nie złagodniało. To spojrzenie przyprawiało go o dreszcze, wyzwalało głęboki instynkt – cichy głos szepczący: „ Coś jest nie tak”.
Claire odwróciła wzrok, powtarzając sobie, żeby za dużo nie myśleć. Może był pogrążony w myślach. Może nawet na nią nie patrzył. Ale za każdym razem, gdy odważyła się spojrzeć, jego wzrok był tam, stały i poruszający się.
Dyskomfort w klatce piersiowej nasilał się z każdą minutą.