Ale zauważyłem pełną spiżarnię. Miękkie ręczniki. Zapełnioną szafkę z lekami. Wizyty u lekarza zapisane w kalendarzu na lodówce.
Każde spotkanie przykuwało moją uwagę.
Każda nowa buteleczka z tabletkami sprawiała, że zastanawiałam się, ile czasu jej pozostało.
Jednak Evie traktowała mnie lepiej, niż na to zasługiwałem.
Każde spotkanie przykuwało moją uwagę.
***
Pewnego popołudnia Evie zostawiła nowe buty przy drzwiach. W następnym tygodniu wisiał tam również gruby płaszcz.
„Nie potrzebuję jałmużny” – powiedziałem.
„W takim razie nazwij to sprzątaniem. Nie lubię błotnistych podłóg.”
Kiedy powiedziałam, że mogę kupić sobie własny płaszcz, ona tylko zapytała: „Czy możesz?”
***
W naszej lokalnej restauracji wszystkie kelnerki znały Evie. Nienawidziłem tego miejsca, bo ludzie ją uwielbiali i wypytywali mnie.
Pewnego popołudnia wsypała cukier do herbaty i powiedziała: „Cichoczesz, kiedy ludzie są dla mnie mili. Dlaczego?”
Spojrzałem w górę.
"Nie potrzebuję jałmużny."
„Zaczynasz stukać palcami, jakbyś liczył, kto mi ufa, a kto będzie zawiedziony”.
Wymusiłem śmiech. „Filiżanka herbaty może wiele dać”.
Dotknęła rękawa mojego nowego płaszcza. „Wyglądasz na zawstydzonego, kiedy widzę, czego ci trzeba”.
"Nie wstydzę się."