Ciężkie czasy, ale na końcu wciąż trochę światła

Widać to wszędzie: jedzenie i napoje znacznie podrożały. „Piwo w pubie wydaje się wręcz luksusem” – mówi Hans. „Stałe koszty są tak duże, że ciągle muszę się ograniczać. Zawsze myślałem, że po tylu latach ciężkiej pracy będę mógł wieść spokojne życie, ale teraz naprawdę liczę każde euro”.
Frustracja narasta. Po karierze pełnej wczesnych poranków i długich dni, teraz musi się przygotować, żeby związać koniec z końcem. „Zawsze żyłem oszczędnie i planowałem, ale nawet to wydaje się już niewystarczające. Wtedy zastanawiam się, do czego to wszystko doprowadziło, czy muszę się zatrzymać i zastanowić, czy w ogóle dam radę wypić filiżankę kawy”.
Czasami czuje się zaniedbywany przez system. „Jak to możliwe, że po tylu latach wpłat wciąż z trudem wiążesz koniec z końcem?” – zastanawia się. Dręczy go fakt, że jego kunszt i zaangażowanie wydają się być tak mało doceniane. „Nie chcę być tylko cyfrą na wyciągu emerytalnym”.